GDZIE PARASPORTOWCY MOGĄ LICZYĆ NA TŁUMY NA TRYBUNACH? (I DLACZEGO NIE U NAS)

Sport osób z niepełnosprawnością w Polsce wciąż ma problem z przebiciem się do „mainstreamu”. W innych państwach też jest z tym różnie. W przypadku dużych imprez takich jak mistrzostwa świata czy igrzyska paraolimpijskie wiele zależy m.in. od lokalizacji, w której odbywają się zawody, ogólnego nastawienia społeczeństwa do niepełnosprawności czy wysiłku organizatorów odpowiedzialnych za promowanie danego wydarzenia.

O tym, jakie znaczenie ma lokalizacja, przekonaliśmy się podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata osób niepełnosprawnych w 2015 r. i 2017 r. Cztery lata temu odbywały się one w Katarze, gdzie ogólnie zainteresowanie lekkoatletyką (niezależnie od tego, czy w zawodach startują pełnosprawni czy niepełnosprawni) jest niewielkie. Efekt? Świecące pustkami stadiony. Na całe mistrzostwa sprzedano jedynie 15 tys. biletów. Zupełnie inaczej wyglądała ta sama impreza dwa lata później, w Londynie. Zmagania sportowców obejrzała rekordowa publiczność, kupiono 305 tys. biletów. Sam pamiętam tłumy kibiców na trybunach, gdy walczyłem o złoty medal. To niestety niecodzienny widok na zawodach osób z niepełnosprawnością.

W Wielkiej Brytanii w ogóle podchodzi się inaczej do niepełnosprawności niż u nas. Oczywiście, sytuacja nie jest idealna (nigdzie nie jest), ale panujące tam prawo zobowiązuje m.in. do likwidacji barier architektonicznych, dostosowywania stanowisk pracy do potrzeb osób niepełnosprawnych czy wspierania aktywności zawodowej takich osób. Prowadzi to do tego, że więcej osób z niepełnosprawnością może prowadzić „normalne” życie – nie są tylko obiektem współczucia, jak to bywa u nas; nie są niewidzialne. Moim zdaniem przekłada się to też na postrzeganie parasportowców, bo łatwiej jest przekonać ludzi, że są to prawdziwi, profesjonalni sportowcy, nie amatorzy. A profesjonalny sport budzi oczywiście zdecydowanie większe zainteresowanie niż amatorski.

Wracając do imprez sportowych, bardzo duże znaczenie mają też organizatorzy. I znowu powołam się na mistrzostwa w Londynie, bo tam moim zdaniem wykonali kawał dobrej roboty: w promocję wydarzenia zaangażowali się celebryci, gwiazdy sportu pełnosprawnych i członkowie rodziny królewskiej, m.in. książę Harry. Mistrzostwa były też transmitowane przez telewizję w sumie w 87 państwach.

A jak wygląda sytuacja w Polsce? Tylko nieliczni parasportowcy są znani szerszej publiczności. Być może najpopularniejszą polską zawodniczką z niepełnosprawnością jest Natalia Partyka, ale ona osiąga również sukcesy w sporcie pełnosprawnych, co zapewnia jej większą obecność w mediach. O biegaczce Joannie Mazur wiele osób usłyszało zaś dopiero wtedy, gdy wystąpiła w tanecznym show. Dalej brakuje jednak traktowania sportowców z niepełnosprawnością zwyczajnie, tak jak pełnosprawnych zawodników. To chyba ma związek z ogólnym postrzeganiem niepełnosprawności w Polsce.

W dodatku imprezy sportowe z udziałem osób z niepełnosprawnością wciąż bardzo rzadko są transmitowane w telewizji, nie ma też relacji w prasie czy portalach internetowych. Żeby poznać wyniki zawodów na krajowym czy nawet międzynarodowym szczeblu, trzeba się naszukać. To na pewno nie zachęca do śledzenia kariery parasportowców. Pozostają nam niewielkie grupy wiernych kibiców – ja na szczęście takich mam.